Zła reputacja Koh Tao w Tajlandii. Nazywa się ją „wyspą śmierci”

Rajska wyspa, z krystalicznie czystą wodą, promowana jako idealne miejsce do nurkowania – zyskała złowrogą reputację. Koh Tao coraz częściej nazywana jest „wyspą śmierci”. Od 2014 r. zginęło tam lub zniknęło dziewięciu europejskich turystów.

Wyspa Koh Tao jest jednym z najpiękniejszych miejsc wakacyjnych w Tajlandii. Często opisywana jest w magazynach podróżniczych i wymieniana w rankingach na najlepsze miejsca na urlop. Teraz znowu nazwa wyspy przewija się w mediach, jednak z zupełnie innego powodu. Coraz częściej dochodzi na niej do przestępstw. Mowa m.in. o sytuacji z czerwca br., kiedy to zgwałcono 19-letnią brytyjską turystkę. Sprawa ta obnażyła również mało skuteczne działania policji, która nie podjęła wystarczających czynności, aby ująć zwyrodnialców.

Co więcej, początkowo mundurowi zaprzeczali, że doszło do gwałtu i aresztowano kilkanaście osób za umieszczanie informacji na Facebooku. Policja wydała również nakazy aresztowania dziennikarki lokalnej gazety i administratora strony na Facebooku w Kalifornii.

Po wszczęciu dochodzenia i przesłuchaniu młodej kobiety w Anglii policja w październiku stwierdziła, że nie znalazła żadnych dowodów potwierdzających jej zeznania i umorzyła postępowanie. Pokrzywdzoną poinformowano, że prace nad sprawą zostaną wznowione, jeśli tylko pojawią się nowe dowody.

Decyzja ta rozczarowała matkę młodej kobiety, która wierzy swojej córce i nie może znieść, że osoby, które ją skrzywdziły, pozostają na wolności. Oskarżyła służby o niewłaściwe postępowanie w sprawie śledztwa i zatajanie przestępstw na wyspie.

Tajlandię odwiedziło w ubiegłym roku ok. 35 milionów turystów, jest jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych, promuje się jako „Kraina uśmiechów”. Jednak przedstawiciele rządu, choć wrażliwi na krytykę, zwracają uwagę na kuszący strój odwiedzających ich kraj obcokrajowców.

Takich argumentów używano wkrótce po morderstwie brytyjskich podróżników, Davida Millera i Hannah Witheridge w 2014 r. Kobietę zgwałcono, a potem zabito.

– Turyści uważają, że nasz kraj jest piękny i bezpieczny i mogą robić, co tylko zechcą. Chodzą więc w bikini gdziekolwiek się da – mówił wówczas w mediach premier Prayuth Chan-ocha. – Czy chodzenie w bikini w Tajlandii jest bezpieczne? Tylko wtedy, gdy nie jesteście piękni i atrakcyjni – dodał.

Wkrótce premier się zreflektował i przeprosił za swoje słowa, mówiąc, że chodziło mu o to, że zagraniczni goście powinni być ostrożni.

Wprawdzie złapano i skazano na karę śmierci dwóch mężczyzn – to jednak wciąż pozostają wątpliwości, czy schwytano prawdziwych sprawców. Pojawiły się zastrzeżenia w kwestii śladów DNA i postępowania policji. Wiele mówiło się o tym, że robotnicy będący imigrantami z Birmy zostali najzwyczajniej wrobieni.

Na wyspie zamordowano również w 2015 r. Francuza, Dmitrija Povse’a, który został powieszony z rękami związanymi za plecami. Policja uznała to za samobójstwo. W ubiegłym roku rosyjska turystka, Valentina Novozhyonova, 23-latka, zniknęła ze swoim sprzętem do nurkowania. Mundurowi doszli do wniosku, że utonęła. W październiku zaś utonął 33-letni Mołdawianin Alexandr Bucspun, po tym, jak poszedł pływać późno w nocy. Kryminalni wykluczyli udział osób trzecich. Raporty sporządzone przez służby oraz prace podczas śledztwa wzbudzają wśród członków rodzin wiele wątpliwości.

Koh Tao nie ma dobrej reputacji. Wiele mówi się, że policja na wyspie jest skorumpowana i ochrania interesy mafii wykorzystującej turystów.

Źródło: New York Times

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *