Wyspa rozpusty. Kolejna edycja kontrowersyjnej imprezy

Seks, narkotyki i morze alkoholu – tak w skrócie można opisać wycieczkę o nazwie Sex Island. Właściciele firmy wprost przyznają, jakie „atrakcje” czekają na uczestników kontrowersyjnej imprezy. Jest ona ostro krytykowana przez kolumbijski rząd.

Weekendowy rejs jachtem po Morzu Karaibskim i kilkudniowy pobyt na egzotycznej wyspie dla niektórych może brzmieć zbyt nudno. Dlatego jedna z firm o wymownie brzmiącej nazwie Good Girl Company organizuje u wybrzeży Kolumbii wycieczki, podczas których można spełnić swoje erotyczne fantazje. Firma specjalizujące się w seksturystyce, a owy rejs jest jej flagowym „produktem”.

Wydawałoby się, że tego typu imprezy są dyskretne, owiane tajemnicą, a informacje o nich docierają tylko do wąskiej grupy konsumentów. Jednak południowoamerykańskie przedsiębiorstwo wprost przyznaje, co czeka osoby (a ściślej mężczyzn, bo to właśnie do nich skierowana jest oferta), które zdecydują się popłynąć.

Każdy z gości będzie miał do dyspozycji dwie prostytutki, nielimitowany alkohol, zapewniony nocleg oraz wyżywienie. Do tego, jak można dowiedzieć się na stronie internetowej firmy, oferta jest „drug-friendly”. Z komentarzy w sieci wynika, że mężczyźni mają dostęp do kokainy i marihuany. Na stronie zapewniono także, że jeśli w trakcie podróży ma się jakieś niecodzienne fantazje, wystarczy poinformować obsługę, a ta postara się sprostać wyzwaniu.

Poprzednia edycja wyjazdu „Sex Island” spotkała się z ostrą krytyką kolumbijskich władz. Stało się to po tym, gdy Good Girl Company próbowało częściowo zorganizować imprezę na terenie Kolumbii. Jednak politycy sprzeciwili się łączeniu ich kraju z erotycznymi wakacjami, a sprawa była komentowana w mediach.

– Walczymy z napaściami seksualnymi, znęcaniem się, nielegalną pornografią. Nie możemy jednocześnie pozwalać na coś takiego. To powinno być zakazane – mówił wówczas Minister Spraw Wewnętrznych Fernando Niño.

W 2017 r. zagrożono deportacją turystów, którzy wezmą udział w zabawie. Tak się jednak nie stało. I choć tegoroczny wyjazd jest również krytykowany oraz rozpisuje się o nim prasa, odbędzie się. Jednak tym razem nie ujawniono dokładnej trasy rejsu. Ma być ogłoszona w dniu wypłynięcia jachtu, czyli 14 grudnia. Docelowo ma on dopłynąć na jedną z prywatnych karaibskich wysp, na której uczestnicy (30 mężczyzn, 60 prostytutek i obsługa) spędzą 3 dni. Wyjazd kosztuje 5 tys. dol. od osoby (ok. 19 tys. zł).

Źródło: Interia.pl, news.com.au

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *