Tylko u nas! Tak wygląda sytuacja na pokładzie #LotDoDomu oczami pasażerów! Koszmar Polaków za granicą

Akcja powrotu do Polski z rządem i PLL LOT pod hasłem #LotDoDomu trwa. Codziennie specjalne czartery zabierają naszych rodaków, którzy utknęli w różnych częściach świata, z powrotem do kraju. I choć granice naszego państwa zamknięte są przed obcokrajowcami, to jednak z całej operacji mogą też skorzystać uprawnione osoby, czyli:

  • małżonkowie obywateli polskich,
  • dzieci obywateli polskich,
  • osoby posiadające Kartę Polaka,
  • osoby posiadające prawo stałego lub czasowego pobytu na terenie RP lub pozwolenie na pracę.

W praniu okazuje się, że to wszystko nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Mamy informację z pierwszej ręki od Polki, która wczoraj wracała ze swoim partnerem Portugalczykiem do kraju dzięki akcji #LotDoDomu. W rozmowie z portalem Tanie-Loty.pl opisała dokładnie jak wyglądają procedury rządowej operacji, jak wygląda sytuacja na pokładzie i zaraz po wylądowaniu.

Brak pomocy

Pani Kasia ze swoim partnerem mieli planowo wracać do Polski z wakacji na Sri Lance 16.03 linią Qatar Airways z przesiadką w Doha. W piątek wieczorem dowiedzieli się, że za ponad 24h zostaną zamknięte granice. Od razu zaczęli działać. Próbowali skontaktować się z przewoźnikiem, żeby przebukowac bilety, ale infolinia była nieosiągalna.

Polka relacjonuje:

Ponieważ w Polsce zaczął się weekend, nie można było się dodzwonić ani do ambasady ani do MSZ. Żeby uzyskać dodatkowe informacje, wysłaliśmy znajomych na Okęcie, żeby się czegoś dowiedzieli, ale tam też zero informacji

Kiedy powstała strona #LotDoDomu od razu się na nią zarejestrowali, jednak nie dostali potwierdzenia, że procedura została zakończona pomyślnie. Szukali pomocy na grupie Polacy na Sri Lance na FB i tam właśnie znalazła się dziewczyna, która pomogła następnego dnia w rejestracji Kasi i jej partnera.

Kasia opowiada dalej:

Konsul na Sri Lance nie odbierał telefonów. Portugalski konsul na Sri Lance powiedział mojemu partnerowi że jakby złamał nogę to mogliby mu pomóc i pojechać z nim do szpitala, ale w tej sytuacji to on rozkłada ręce. Jego ambasada powiedziała mu – niech pan sobie kupi nowy bilet. Jedynym pozytywnym aspektem w naszej sytuacji było to że polska ambasada w New Delhi odpowiadała na maile. Przynajmniej mieliśmy poczucie, że ktoś w ogóle wie, że tu jesteśmy i że mamy taki problem. I oni tam rzeczywiście ogarniając jeszcze inne kraje (bo pod tą ambasadą jest i Sri Lanka i Nepal i Malediwy) rzeczywiście pracowali cały weekend.

W końcu udało im się kupić bilety na #LotDoDomu w poniedziałek. Jednak zaczęły się znowu schody przy odprawie. I o ile Kasia mogła przejść tę procedurę, to jej partner niestety nie.

Założyliśmy, że to dlatego że przy odprawie trzeba podać swoje obywatelstwo i algorytm przyjmował tylko obywateli polskich. Partner dostał informację, że musi zrobić odprawę na lotnisku.

Jeszcze tego samego wieczoru pojechali na lotnisko, żeby dowiedzieć się jak wygląda sytuacja. Chłopak Kasi miał przy sobie zeskanowaną niebieską książeczkę – zaświadczenie o zarejestrowaniu pobytu obywatela UE w Polsce. Dodatkowo od prezesa banku, w którym pracuje dostał mailowo zaświadczenie po polsku i po angielsku, że jest zatrudniony na etacie, na umowę o pracę na czas nieokreślony i że nie jest na wypowiedzeniu. Miał również na mailu swój PIT z 2018, na którym są wszystkie dane jego i jego firmy. I mimo to powiedziano mu, że nie wejdzie na pokład, bo nie ma tych dokumentów w formie papierowej, a tego wymagają przepisy.

Powiedzieliśmy, że w rozporządzeniu nie jest wspomniane, że dokument ma być w formie fizycznej. I że w normalnych sytuacjach jeździ się za granicę na wakacje z dokumentami, z którymi można przekraczać granice czyli paszport czy dowód osobisty. A to jest przecież nadzwyczajna sytuacja. Kto by pomyślał, że na wakacjach będzie mu potrzebne takie zaświadczenie w formie pisemnej.

Wspaniały pilot samolotu PLL LOT

Obsługa naziemna w Colombo tłumaczyła Kasi i jej partnerowi, że takie są wytyczne i nic się nie da zrobić. Mężczyzna po prostu nie może wejść na pokład. Wszelkie próby podjęcia różnorakich rozwiązań ze strony Polki nie pomagały.

Kobieta opisuje dalej:

Zapytałam w takim razie, co mamy teraz zrobić i czy jeśli dzisiaj mój partner nie poleci, to czy przebukują mu bilet, to usłyszałam najbardziej absurdalna odpowiedz: że nie przebukują biletu, ale możemy poprosić o zwrot pieniędzy i uwaga…możemy kupić nowy na jutro. Więc się pytam czy jeśli kupię bilet na następny dzień, to jest gwarancją że z tymi samymi dokumentami partner poleci, bo bo przecież nie będzie miał innych. To usłyszałam, że nie. No i bądź tu mądry człowieku.

W międzyczasie podróżnikom udało się dodzwonić na linie MSZ. Jednak połączenie nie okazało się być pomocnym, ponieważ mężczyzna, który odebrał powiedział tylko, że nie wie co w takiej sytuacji zrobić, a on udziela tu tylko podstawowych informacji. Gdyby nie wspaniały pilot PLL LOT, który wykazał się niezwykłym jak na ten czas poziomem empatii para zostałaby uziemiona w obcym kraju.

Mieliśmy ogromne szczęście, że w międzyczasie pojawił się przy odprawie kapitan. Powiedzieliśmy mu jaka jest sytuacja, pokazaliśmy dokumenty. On był bardzo zdziwiony, że nie chcą nas wpuścić. Sam dzwonił do Polski, żeby dowiedzieć się czegoś więcej. Nie wiem dokładnie, gdzie jeszcze dzwonił i z kim rozmawiał, ale okazało się później, że wziął na siebie odpowiedzialność za wpuszczenie na pokład mojego partnera.

W całym tym chaosie jedyną pomocną osobą był pilot, który wykazał się inicjatywą i wyjątkowym, ludzkim zrozumieniem. Cały czas dziwne wydaje się pasażerom, że bilet można mieć w wersji elektronicznej, ale dokumentów już nie.

Sytuacja na pokładzie i kaszląca kobieta

Udało się zająć miejsca. Nastroje na pokładzie wydawały się w porządku aż do momentu, kiedy jedna z dziewczyn zaczęła niekontrolowanie kaszleć.

Samolot pełen seniorów wracających z wycieczki z biurem podroży, a tu laska zaczyna kaszleć, nie ma maseczki, nic… Stwerdesy zostały zaalarmowane nie przez tę dziewczynę (mimo że na początku lotu był komunikat, że jeśli ma się objawy wirusa, to trzeba to zgłosić), a przez pasażerów.

Personel przyniósł maseczkę i rękawiczki kaszlącej pasażerce. Wezwano też lekarza.

Kasia opowiada dalej:

Z tego co słyszałam to zrobili jej wywiad i się okazało że ona przed Sri Lanką była we Włoszech. Nieźle… Zabrali ją z samolotu po wylądowaniu, bo miała temperaturę, ale ludzie którzy z nią podróżowali od Sri lance zostawili w samolocie.

Jedzenie na pokładzie

Wszyscy kupili bilety na ten lot za 2200 zł, a przydział miejsc był kompletnie przypadkowy, więc można było trafić i do klasy biznes i do ekonomicznej.

Kasia tłumaczy:

Mnie tam akurat to nie przeszkadzało, ale później się okazało że osoby, które trafiły do klasy biznes dostały ciepły posiłek i napoje, a ci w klasie ekonomicznej wodę, wafelki Grzesiek, paczkę precelków/orzeszków i 2 zimne kanapki z nadzieniem cebulowo-porowo-marchwiowym… Na 9h lotu. Także to też bardzo słabe ze strony LOT-u , nie chodzi mi nawet o cenę biletu, bo ok to był wyjątkowy przypadek i w jedną stronę samolot leciał pusty. Wydaje mi się jednak, że to jest bardzo nie fair, że za taką kasę większość pasażerów nie dostała nic ciepłego do zjedzenia czy picia.

Sytuacja na lotnisku w Polsce

A jak wyglądała sytuacja na lotnisku? Jak opisuje pasażerka – nienajlepiej. Samolot nie był podstawiony do rękawa, tylko na płytę podjechały autobusy. Nikt nie mógł opuścić pokładu do momentu zmierzenia wszystkim temperatury.

Bardzo to wolno szlo. I słaba organizacja, bo można by było samolot podstawić pod rękaw i tych pasażerów, którym już zmierzono temperaturę mogliby stopniowo wypuszczać, żeby w odstępach szli do odprawy paszportowej już na lotnisku. Ale oczywiście nikt o tym nie pomyślał. Wszystkich wypuścili w tym samym czasie, do 3 czy 4 autobusów, dowieźli do lotniska, a ludzie się rzucili do odprawy paszportowej. O zachowaniu odległości nawet 0,5 metra nie było mowy.

Kompletny chaos i absurd, a ludzie się jeszcze awanturowali, jeśli ktoś zwrócił uwagę, żeby się np. trochę odsunęli ze względów bezpieczeństwa. Nikt nie dostał żadnych wytycznych, jak bezpiecznie dojechać z lotniska do domu. Z kolei wytyczne dotyczące kwarantanny odnoszą się tylko do momentu, kiedy pasażerowie są już w domu.

Kasia i jej partner dzięki pomocy kapitana mogli szczęśliwie wrócić do domu. Teraz mają nadzieję, że w zdrowi wytrwają ze wszystkim do czasu, aż w kraju się uspokoi. A czy inni mieli tyle szczęścia?

źródło: tanie-loty.com.pl

Admin Zetolot.pl

Założyciel portalu Zetolot.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *