Tych rzeczy najmocniej brakuje na polskich lotniskach. A na świecie są standardem!

Przechowalnie bagażu, samoobsługowe kioski, specjalne pokoje odpoczynku – to tylko kilka udogodnień, które bez trudu znajdziecie na dużych lotniskach na całym świecie. Zebraliśmy te, które przydałyby się także w Polsce i na które – razem z nami – czeka pewnie wielu pasażerów.

Maszyny do darmowego masażu nóg, basen dostępny za kilkadziesiąt PLN, a nawet kino czy – na niektórych lotniskach możecie znaleźć prawdziwe cuda. Ale to raczej efekt fantazji projektantów i okazja by zaistnieć we wszelkich zestawieniach typu „najciekawsze atrakcje lotniskowe”. Fajne, ciekawe i atrakcyjne, ale w gruncie rzeczy nie są to rzeczy, bez których nie da się obejść lub takie, które wiele ułatwiają.

Tymczasem tak naprawdę to nie te wszystkie szmery-bajery sprawiają, a o wiele prostsze sprawy. Takie, które może nie są aż tak atrakcyjne dla oka, instagrama i rankingów, ale za to są szalenie użyteczne i sprawiają, że każda podróż przebiega lekko i przyjemnie.

I choć nasze lotniska coraz częściej próbują równać do światowego poziomu, co zresztą z przyjemnością opisywaliśmy na łamach Fly4free.pl we wrześniu 2019 roku, to wciąż jest sporo rzeczy, które chcielibyśmy zobaczyć nie tylko na świecie, ale i w Polsce. Tym bardziej, że tam często są standardem.

Przechowalnie bagażu

Zaledwie kilka dni temu pisaliśmy o Mitchell Airport obok Milwaukee w amerykańskim stanie Wisconsin. Władze lotniska zdecydowały się uruchomić przechowalnie kurtek, dla wszystkich pasażerów, którzy wybierają się w dużo cieplejsze miejsce i nie mają ochoty zabierać ze sobą wszystkich zimowych ubrań, a jednocześnie nie chcą marznąć w drodze na lotnisku. Podobne usługi są dostępne m.in. we Frankfurcie oraz w Korei Południowej – na lotnisku Incheon w Seulu i na lotnisku na Pusan-Kimhae.

O wiele popularniejsze są jednak klasyczne przechowalnie bagażu. Sytuacje, w których warto z nich korzystać są niezliczone. Jesteś w Malezji, ale lecisz na kilka dni do Singapuru, a potem znów wracasz do Malezji? Po co zabierać ze sobą wszystkie rzeczy, jeśli część z nich spokojnie może czekać na ciebie w przechowalni. Wziąłeś za dużo bagażu i przy stanowisku odprawy chcą, żebyś słono dopłacił? Wypakowujesz część rzeczy i chowasz do szafki, z której odbierzesz wszystko po powrocie.

Tymczasem w Polsce lotniskowe przechowalnie bagażu to wciąż rzadkość, a często najbliższa opcja zostawienia bagażu znajduje się… na dworcu kolejowym. Oczywiście trzeba pamiętać, że za taką usługą musi też stać rozsądna cena – inaczej traci sens i nie zdobywa popularności wśród pasażerów.

Pokoje na godziny

Taka opcja to ostatnio mocny temat w mediach informacyjnych, ale zapewniamy – u nas nie ma to nic wspólnego z aferami politycznymi. Chodzi po prostu o to, by w trakcie długiej podróży, która składa się przynajmniej z dwóch lotów, można było chwilę odpocząć w komfortowych warunkach. Kilka godzin snu, prysznic i człowiek od razu jest jak nowo narodzony.  

Oczywiście to nie sprawdzi się na każdym lotnisku, ale przynajmniej w kilku największych, skąd pasażerowie lecą dalej, mogłoby być bardzo przydatne. Obecnie większość osób po prostu wynajmuje pokój hotelowy najbliżej lotniska – jeśli jednak masz tylko kilka godzin przesiadki może się to okazać zupełnie nieopłacalne i trudne do zorganizowania. I zostaje uciąć sobie drzemkę na niezbyt wygodnym krzesełku – pod warunkiem, że znajdziesz jakieś wolne miejsce.

Przechowalnie bagażu

Zaledwie kilka dni temu pisaliśmy o Mitchell Airport obok Milwaukee w amerykańskim stanie Wisconsin. Władze lotniska zdecydowały się uruchomić przechowalnie kurtek, dla wszystkich pasażerów, którzy wybierają się w dużo cieplejsze miejsce i nie mają ochoty zabierać ze sobą wszystkich zimowych ubrań, a jednocześnie nie chcą marznąć w drodze na lotnisku. Podobne usługi są dostępne m.in. we Frankfurcie oraz w Korei Południowej – na lotnisku Incheon w Seulu i na lotnisku na Pusan-Kimhae.

O wiele popularniejsze są jednak klasyczne przechowalnie bagażu. Sytuacje, w których warto z nich korzystać są niezliczone. Jesteś w Malezji, ale lecisz na kilka dni do Singapuru, a potem znów wracasz do Malezji? Po co zabierać ze sobą wszystkie rzeczy, jeśli część z nich spokojnie może czekać na ciebie w przechowalni. Wziąłeś za dużo bagażu i przy stanowisku odprawy chcą, żebyś słono dopłacił? Wypakowujesz część rzeczy i chowasz do szafki, z której odbierzesz wszystko po powrocie.

Tymczasem w Polsce lotniskowe przechowalnie bagażu to wciąż rzadkość, a często najbliższa opcja zostawienia bagażu znajduje się… na dworcu kolejowym. Oczywiście trzeba pamiętać, że za taką usługą musi też stać rozsądna cena – inaczej traci sens i nie zdobywa popularności wśród pasażerów.

Pokoje na godziny

Taka opcja to ostatnio mocny temat w mediach informacyjnych, ale zapewniamy – u nas nie ma to nic wspólnego z aferami politycznymi. Chodzi po prostu o to, by w trakcie długiej podróży, która składa się przynajmniej z dwóch lotów, można było chwilę odpocząć w komfortowych warunkach. Kilka godzin snu, prysznic i człowiek od razu jest jak nowo narodzony.  

Oczywiście to nie sprawdzi się na każdym lotnisku, ale przynajmniej w kilku największych, skąd pasażerowie lecą dalej, mogłoby być bardzo przydatne. Obecnie większość osób po prostu wynajmuje pokój hotelowy najbliżej lotniska – jeśli jednak masz tylko kilka godzin przesiadki może się to okazać zupełnie nieopłacalne i trudne do zorganizowania. I zostaje uciąć sobie drzemkę na niezbyt wygodnym krzesełku – pod warunkiem, że znajdziesz jakieś wolne miejsce.

Ogólnodostępne gniazdka

Na polskich lotniskach niestety wciąż gniazdek jest niewiele, jeśli w ogóle są dostępne dla pasażerów. Tymczasem w dużych, światowych portach, możecie znaleźć różne opcje ładowania sprzętu elektronicznego. A przede wszystkich – co jest absolutnie kluczowe – jest ich dużo! Gniazdka i porty USB są już niemal standardem, a coraz częściej pojawiają się też komputery stacjonarne, z których może skorzystać każdy (np. w Doha).

W dodatku są rozsądnie umieszczone – nie tylko w dolnej części ściany, co sprawia, że pasażerowie spragnieni prądu muszą sobie robić mały obóz na podłodze, ale także przy krzesełkach, przy specjalnych „stanowiskach pracy”, w specjalnych skrytkach i w wielu innych miejscach.

Strefa snu

Wygodne leżanki zamiast twardych i zimnych krzeseł to widok, który spotkacie na naprawdę wielu lotniskach na świecie. Niektóre porty idą jednak o krok dalej i organizują specjalne strefy snu lub pokoje odpoczynku. Wtedy takie leżanki znajdują się w osobnym pomieszczeniu, w którym obowiązuje absolutny zakaz hałasowania, a wszyscy chętni oddają się temu, co w długiej podróży najprzyjemniejsze – odpoczynkowi. I bez to bez zrywania się co chwilę, bo akurat ktoś komuś przewróciła się walizka, ktoś uderza w automat z napojami, trwają poszukiwania spóźnionego pasażera albo maszyna sprzątająca robi właśnie rundę dookoła terminala.

To oczywiście marzenie, ale już same leżanki byłyby niezłym udogodnieniem, pod warunkiem, że będą sensownie zaplanowane. Na przykład w Krakowie pojawiła się specjalna strefa drzemki, ale znajduje się ona w ogólnodostępnej hali, a nie po przejściu kontroli bagażowej. Możecie z nich skorzystać więc albo na dłuuugo przed odprawą, po przylocie do miasta albo gdy zamieracie kogoś odebrać, a ten solidnie się spóźnia. Na początek dobre jednak i to, choć ulokowanie ich w innym miejscu na pewno byłoby lepsze.

Punkty samoobsługowe

Niemal każdy, kto miał okazję latać azjatyckimi tanimi liniami wie, jaka to wygoda przyjść tuż przed lotem, na miejscu odprawić się bez żadnych dodatkowych opłat i w dodatku, jeśli akurat jest kolejka do stanowiska odprawy – zrobić to w samoobsługowym kiosku. Oczywiście ich pojawienie się nie zależy tylko od lotniska, ale przede wszystkim od linii lotniczej, ale pomarzyć można, prawda?

Ale samoobsługowych elementów na lotniskach jest więcej. Powoli pojawiają się np. samoobsługowe kasy w sklepach wolnocłowych. W Warszawie od niespełna roku funkcjonują samoobsługowe bramki odprawy paszportowej, które znacząco przyśpieszają całą procedurę. Oczywiście na świecie są już od lat, ale trzeba docenić, że pojawiły się także u nas. Byłoby super, gdyby w całej Polsce stały się standardem!

Do tego od kilku dni w Krakowie funkcjonuje także samoobsługowe stanowisko do nadawania bagażu rejestrowanego – pierwsze w Polsce. Szybko, łatwo i wygodnie, bez stania w kolejkach. Tylko pamiętajcie, że z maszyną nie podyskutujecie na temat nadbagażu. Wierzymy jednak, że i taka opcja szybko pojawi się także na innych lotniskach.

Rozsądne ceny

Ultra wysokie ceny w lotniskowych kawiarniach, barach i restauracjach to niemal stały element podróżowania. Na szczęście coraz częściej okazuje się, że na terenie lotniska otwierają się też sieciówki i co ważne… te utrzymują ceny takie same jak „w mieście” lub jedynie nieznacznie wyższe niż poza lotniskiem. To dobra alternatywa dla tych, którzy nie mają zbyt dużego budżetu, nawet jeśli takie wielkie sieci nie reprezentują najwyższej jakości. Grunt, że jest wybór.

W Polsce jeszcze daleko nam do światowych standardów, gdzie znane sieciowe marki są po prostu obecne od dawna. Na szczęście coraz częściej pojawiają się poidełka, więc chociaż problem wody za 7, 8 czy 10 PLN odchodzi do lamusa.

Stanowiska dla firm przewozowych

Chciałbyś pojechać z lotniska szeroko rozumianą „taksówką”, ale jak to zwykle bywa pod terminalem stoją głównie specjalnie wyselekcjonowane taksówki, które mają mocno zawyżone ceny. Oczywiście możesz złapać jakąś alternatywę przez aplikację, ale czeka cię jeszcze znalezienia odpowiedniego miejsca odbioru, z którego często kierowcy odjeżdżają już po kilku minutach – żeby objechać lotnisko i nie płacić za postój. I tak się gonicie po tych terminalach. A co, jeśli jeszcze do tego zamówiłeś tylko dzięki lotniskowemu wi-fi i po wyjściu na poszukiwania właśnie zostałeś bez internetu (co za granicą zdarza się regularnie). Szukaj wiatru w polu…

Nie mówiąc już o tym, że wielu kierowców regularnie kasuje kursy z lotniska, które już wcześniej zaakceptowali. Cała zabawa zaczyna się od nowa i jest mocno frustrująca.

Tymczasem wiele lotnisk na świecie pogodziło się z faktem, że poza klasycznymi taksówkami, w mieście funkcjonują też inne opcje i nawet… tworzą dla nich specjalne stanowiska. Możesz zamówić przejazd przez aplikację i od razu wiesz, gdzie masz się udać – bez błądzenia i poszukiwań. A często też możesz po prostu wyjść z lotniska bez zamawiania i na wyznaczonym parkingu takie Ubery czy Graby będą czekać.

O ileż łatwiejszy byłby lotniskowy transport, gdyby zrobić takie miejsca nie tylko dla przewozów osób jak Uber, Free Now czy Bolt, ale także dla firm, które wynajmują auta na minuty – jak chociażby Traficar. I choć te drugie zaczynają się stopniowo pojawiać na niektórych lotniskach, to do standardu jest jeszcze daleko.

***

Macie pomysł, czego najbardziej brakuje na polskich lotniskach? Jakieś rzeczy, usługi czy opcje, które są dostępne na światowych lotniskach, a których próżno szukać w naszych portach? Na co czekacie najmocniej? Co w innych lotniskach podobało wam się najbardziej? Piszcie w komentarzach!

źródło: fly4free.pl

Admin Zetolot.pl

Założyciel portalu Zetolot.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *