Toaleta w samolocie – wszystko, co chcielibyście wiedzieć, ale wstydziliście się zapytać

Toaleta w samolocie jest miejscem z jednej strony oczywistym, z drugiej zagadkowym. Jak działa? Czemu jest taka głośna? Czy jest bezpieczna? Oto wszystko co chciałbyś wiedzieć o toaletach w samolotach.

Jak działa toaleta w samolocie?

Toalety używane w domach są wypełnione wodą. Kiedy ją spuszczasz, otwierasz syfon kanalizacyjny, który opróżnia muszlę klozetową, zabierając ze sobą również to, co tam zostawiłeś (ujmując sprawę eufemistycznie). Dzięki grawitacji woda spływa do rur kanalizacyjnych i dalej wędruje w stronę oczyszczalni ścieków. Taki system jednak zupełnie nie sprawdza się w samolotach. Ze względu na ruch i możliwe turbulencje, użycie wody do spłukiwania byłoby bezsensowne – wylewałaby się ona na zewnątrz. A skoro nie ma wody, to użycie syfonu i grawitacji do opróżnienia muszli nie wchodzi w grę.

Jak poradzono sobie z tym problemem w samolotowych toaletach? Zamiast biernego korzystania z grawitacji zdecydowano się skorzystać z bardziej aktywnego rozwiązania, jakim jest… próżnia. Kiedy zatem chcesz spłukać toaletę w samolocie, otwierasz zawór, a wytworzona w systemie odprowadzania próżnia zasysa zawartość muszli do zbiornika. Dzięki temu, że aktywną rolę w całym procesie pełni próżnia, nie potrzeba w zasadzie w ogóle wody. Stanowi to niewątpliwy pozytyw dla przewoźników, ponieważ oszczędzają oni w ten sposób na paliwie – samolot jest dzięki temu lżejszy i mniej miejsca potrzeba na przechowywanie ścieków. Ale skoro jesteśmy już przy temacie wody, to dochodzimy do kolejnego zagadnienia. Mianowicie: czym jest niebieski płyn w toaletach samolotowych?

Czym jest niebieski płyn w toalecie w samolocie?

Toaleta w samolocie spłukiwana jest niebieskim płynem, a nie wodą. Czym jest ów niebieski płyn? To środek dezynfekujący zwany Skykem. Jest on na tyle silny, że skutecznie radzi sobie zarówno z czyszczeniem muszli jak i usuwaniem nieprzyjemnych zapachów (co w samolocie jest niezwykle pożądane). Cały ten, w gruncie rzeczy nieskomplikowany, system wymyślił James Kemper w 1975 roku. Do powszechnego użytku jego patent wszedł w 1982 roku, kiedy Boeing zamontował pierwsze tego typu toalety w swoich samolotach pasażerskich. Wtedy również zaczęto używać Skykema. Wcześniej pasażerowie musieli się posiłkować specjalnymi wiadrami lub butelkami z wodą, które były na wyposażeniu każdego samolotu. Nie trzeba chyba pisać, jak bardzo nieatrakcyjne było to rozwiązanie.

Dlaczego toaleta w samolocie jest taka głośna?

Kiedy już chcesz się pozbyć zawartości muszli, wciskasz przycisk i wtedy rozlega się donośny hałas. Zwykle jest to tak głośny dźwięk, że osoby na to nieprzygotowane mogą się przestraszyć. Ten dźwięk nie jest sygnałem, że właśnie wszystko wyleciało na zewnątrz samolotu i spadnie ludziom na głowę. Hałas wynika z uruchomienia próżni, która wysysa wszystko z muszli. Powietrze w tym czasie porusza się z prędkością szybszą niż może osiągnąć samochód Formuły 1, dlatego ta czynność jest tak głośna.

Ten dźwięk jest również przyczyną, dla której krąży wiele mitów dotyczących możliwości zassania się w samolotowej toalecie. Jeśli kiedyś zastanawiałeś się, czy jest to możliwe, odpowiedź brzmi: nie. Próżnia nie wyssie cię na zewnątrz, nie zrobi ci krzywdy, ani nie zniszczy twoich organów. Przede wszystkim dlatego, że musiałbyś przywierać całkowicie szczelnie do muszli klozetowej, co z jednej strony jest niemożliwe, a z drugiej muszla została zaprojektowana tak, by nawet przy usilnych staraniach nadal było to po prostu niemożliwe.

Gdzie to wszystko trafia?

Toalety w samolotach są powiązane z wieloma mitami. Kolejnym z nich jest to, że zawartość muszli klozetowej może być usuwana podczas lotu poza samolot, na podobnej zasadzie, co w przypadku toalet w pociągach. To oczywiście nieprawda. Piloci ani nikt z załogi pokładowej nie może tego zrobić podczas lotu. To fizycznie niemożliwe. Zawartość toalet w samolotach ląduje w specjalnym zbiorniku, do którego jest dostęp jedynie z zewnątrz. Zbiornik jest opróżniany na lotnisku, kiedy maszyna stoi bezpiecznie na ziemi. Służą do tego specjalne samochody, lotnicze szambowozy. Pracownicy lotniska podłączają taki samochód za pomocą węża do zbiornika i jego zawartość jest wysysana na zewnątrz. Potem podłączają kolejny wąż i dezynfekują cały zbiornik.

Skoro wiadomo już, że nie da się opróżnić zbiornika w trakcie lotu, co skąd się wzięły informacje o tym, że z samolotów spada tzw. niebieski lód? Przyczyną może być rozszczelnienie zbiornika, przez co płyn Skykem wypływa i gromadzi się na powierzchni samolotu, po czym odpada od jego powierzchni i zamarznięty spada na ziemię. Takie przypadki zdarzają się jednak niezwykle rzadko i wynikają z usterki, którą linie lotnicze natychmiast muszą skontrolować i naprawić.

źródło: tanie-loty.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *