Te 3 linie mogą dużo zyskać na… koronawirusie! Mają sporo szczęścia w nieszczęściu

Nie wszyscy przewoźnicy są obecnie na krawędzi bankructwa: są linie, które dzięki sprzyjającym okolicznościom są w stanie odbić się od dnia szybciej od innych.

Oczywiście, koronawirus nie jest pozytywnym zjawiskiem dla żadnego przewoźnika i wszyscy solidarnie tracą z powodu pandemii. Ale niektórzy przewoźnicy są w na tyle dobrej sytuacji, że mogą przekuć kryzys na swoją korzyść (lub uniknąć jej pogorszenia). Jakie to linie? Sprawdźmy

Pierwszą linią jest Ethiopian Airlines. To nie jest powszechnie znany przewoźnik, jednak w Afryce to prawdziwy hegemon – etiopska linia jest największą linią na kontynencie (w ubiegłym roku przewiozła 12,14 mln pasażerów). Nie robi wrażenia? Jasne, ale pamiętajmy, że Afryka dopiero zaczyna latać i gdyby nie pandemia koronawirusa, ten rynek rósłby w ekspresowym tempie. A przy tym Ethiopian to linia z bardzo dobrym produktem i jakością usług. Osobiście przekonał się o tym jeden z redaktorów Fly4free.pl podczas swojej podróży, relację z której zamieścił na naszych łamach.

I nie może to dziwić, bo przewoźnik z Etiopii jest członkiem sojuszu Star Alliance, a oprócz dużej siatki połączeń w Afryce, lata też do Ameryki Północnej, Azji i Europy. A do tego Ethiopian ma udziały w wielu liniach z tego kontynentu. W których? Linia ma więc 45 procent udziałów w liniach Zambia Airways, 40 procent udziałów w ASKY Airlines z Togo, 49 procent udziałów w Malawian Airlines, 49 procent w liniach Tchadia Airlines z Czadu oraz udziały w liniach Mozambique Airlines.

Głównym celem tej ekspansji jest uczynienie z lotniska w Addis Abebie głównego hubu przesiadkowego w Afryce i wiele wskazuje na to, że… koronawirus może przyspieszyć ten proces. Ethiopian rozmawia bowiem z rządami krajów linii, którzy znajdują się w złej kondycji i planują inwestycje, by zwiększyć swoją strefę wpływów. Kilka dni temu afrykańskie media poinformowały, że Etiopczycy rozmawiają z władzami Mauritiusa na temat wznowienia lotów linii Air Mauritius, które ogłosiły niewypłacalność pod koniec kwietnia.

Ale to nie koniec, bo Ethiopian chciałby też przejąć jednego ze swoich największych rywali w Afryce, czyli kolejnego bankruta – linię South African Airways, czyli narodowego przewoźnika z RPA.

– Wierzymy, że możemy się z nimi porozumieć w sprawie stworzenia nowej linii – mówi Tewolde Gebremariam, prezes Ethiopian Airlines.

A to nie koniec, bo jak dodał, przewoźnik “jest otwarty na rozmowy” z każdą linią w Afryce, mającą kłopoty z powodu pandemii.

Alitalia

Być może największy paradoks w tym zestawieniu to linia, która już kilka razy powinna ogłosić bankructwo, a jednak uporczywie dalej trwa, głównie dzięki miliardom euro pompowanym z włoskiego budżetu (które zresztą są sukcesywnie przejadane). Trudno zliczyć, ile już razy linia balansowałą na krawędzi upadku: linia przeszła 3 nieudane próby restrukturyzacji, katastrofalne zarządzanie przez ekspertów od upadłości, czyli linię Etihad, teraz zaś linia zostanie zrenacjonalizowana i zasilona kwotą 3 mld EUR. Włoski rząd nie miał zresztą wyjścia, bo chętnych do zakupu Alitalii… raczej brakowało. Najbliżej przejęcia była chyba Lufthansa, która chciała zaprowadzić we włoskiej linii germańskie porządki i ścisłą kontrolę kosztów. To nie spodobało się jednak Włochom i negocjacje upadły. W efekcie “nowa Alitalia” ma zacząć latać od czerwca: ze zredukowaną flotą i skupiając się tylko na najbardziej rentownych trasach. Do tego przewoźnik rozważa porzucenie sojuszu Sky Team i przeskok do Star Alliance (czyli tam, gdzie obecne są m.in. LOT i Lufthansa), co ma przynieść włoskiemu pprzewoźnikowi bardzo duże korzyści. Paradoksalnie trzeba więc powiedzieć, że koronawirus uratował Alitalię przed upadkiem i dał jej kolejną szansę na rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Czy Włosi ją wykorzystają? Branża jest w regresie, więc będzie trudniej niż dotychczas, ale z drugiej strony – wielu linii już dawno w takiej sytuacji w ogóle nie byłoby na rynku.

Wizz Air

Przez ostatnie tygodnie węgierska linia była jedyną iskierką nadziei dla branży lotniczej w Europie: to Węgrzy jako pierwsi ogłosili wznowienie ruchu i już od 1 maja wznowili kilkanaście tras. Mało tego, zaczęli w najlepsze ogłaszać nowe bazy operacyjne (Lwów) i nowe połączenia (5 połączeń do Abu Zabi, m.in. z Katowic). W natłoku dramatycznych apeli prezesów, błagających o miliardy euro państwowych dotacji, Jozsef Varadi, czyli prezes linii, jawi się jako oaza spokoju. Czy faktycznie ma powody do optymizmu i ile w jego wypowiedziach prawdy, a ile PR-u? Prędzej czy później na pewno się przekonamy, ale nie da się ukryć, że Wizz Air znajduje się na dobrej pozycji dzięki płynności finansowej i dynamicznemu reagowaniu na sytuację (zwolnienia, wznawianie połączeń tam, gdzie jest to możliwe). Jednocześnie Wizz Air deklaruje, że choć część samolotów pozostanie uziemiona, to sytuacja może się bardzo szybko zmienić, bo w Europie może paść wielu przewoźników, którzy w efekcie zwolnią atrakcyjne aktywa w postaci slotów lotniskowych. A Wizz Air będzie tylko czyhał na takie okazje. Gdzie? W całej Europie i nie tylko (o czym świadczy stworzenie linii lotniczej w Abu Zabi), a dobrym przykładem jest choćby zainteresowanie slotami na londyńskim lotnisku Gatwick, opuszczonymi przez Norwegiana i British Airways. Tak czy inaczej, przyszłość przed Wizz Airem rysuje się w raczej jasnych barwach.

źródło: fly4free.pl

Admin Zetolot.pl

Założyciel portalu Zetolot.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *