Ryanair zaoferuje bilety za pół ceny. „Zapełnimy samoloty nawet, jeśli na tym stracimy”

Szef Ryanaira przyznał, że w najbliższych miesiącach planuje coś w rodzaju zmasowanego ataku cenowego, który ma skusić pasażerów po kryzysie związanym z koronawirusem. Zgodnie z zapowiedzią, irlandzka linia jest gotowa sprzedawać bilety nawet 50 proc. taniej – także wtedy, gdy będzie to oznaczało straty dla przewoźnika.

Mimo trwającego największego kryzysu w branży lotniczej, z jakim mieliśmy kiedykolwiek do czynienia, Ryanair nie zamierza odpuszczać sobie rywalizacji z innymi przewoźnikami i najwyraźniej nie zamierza też pogodzić się z mniejszym zainteresowaniem podróżami wśród samych pasażerów. A wręcz zamierza to zmienić.

Michael O’Leary w rozmowie z The Daily Mail przyznał, że ma już przygotowany plan naprawczy i zamierza „zwabić pasażerów”.

– Obniżymy ceny, żeby ludzie znów się ruszyli. Gdy zaczniemy latać w lipcu, będziemy sprzedawać bilety za wszelką cenę, aby wypełnić jak najwięcej miejsc w samolotach – powiedział O’Leary.

I cena jest tu kluczowa, bowiem szef Ryanaira przyznał, że bilety mogą być nawet o połowę tańsze. I jak twierdzi – nie ma to znaczenia, że firma będzie na tym tracić, bo najważniejsze jest przekonać pasażerów do ponownych podróży lotniczych. O’Leary zakłada, że w lipcu samoloty Ryanaira będą przewozić pięć milionów pasażerów.

Spodziewamy się przewieźć mniej niż połowę pasażerów w porównaniu do zeszłorocznego lipca i za połowę kwoty, które naliczaliśmy w lipcu i sierpniu 2019 roku – wyjaśnił O’Leary. – Wiele linii lotniczych twierdzi, że wykona mniej lotów i utrzyma wysokie ceny. My wolimy sprzedawać je tanio, nawet jeśli będziemy musieli tracić pieniądze przez następnych 12 miesięcy, to spróbujemy stracić jak najmniej, sprzedając jak najwięcej – dodał.

Linia nie zamierza też oszczędzać swoich rywali. Ryanair chciałby przejąć jak najwięcej tras czy slotów, które zostaną „w spadku” po upadających liniach lotniczych lub takie, których inni przewoźnicy pozbędą się ze względu na problemu finansowe.

Myślicie, że to koniec? A skąd! O’Leary zapowiedział również, że będzie solidnie targował się zarówno z lotniskami jak i z Boeingiem, od którego planował kupić sporo MAX-ów. Przyznał, że liczy, że uda się osiągnąć ceny dumpingowe. Jednocześnie „zagroził” też, że jeśli porty lotnicze nie będą chciały współpracować, to zawsze może przenieść swoje bazy na tańsze lotniska.

źródło: tanie-loty.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *