Ryanair opóźnia swój ambitny plan o 2 lata. I widzi szansę na odbicie w… koronawirusie

W ubiegłym roku Ryanair przewiózł na swoich pokładach 154 mln pasażerów, czyli znacznie mniej niż pierwotnie zamierzał. Powód? Oczywiście MAX-y. Z tego powodu irlandzka linia ogłosiła, że nie uda jej się osiągnąć symbolicznej bariery 200 mln przewiezionych pasażerów w 2024 roku- stanie się to najpewniej dopiero w 2026 roku.

W poniedziałek Ryanair ogłosił wyniki za ostatni kwartał minionego roku, czyli zazwyczaj najgorsze miesiące dla linii lotniczych. W zeszłym roku nastroje w irlandzkiej linii były minorowe, bo linia zaliczyła w analogicznym okresie pierwszą od dawna stratę netto w wysokości 66 mln EUR. Teraz jest znacznie lepiej – linia zarobiła na czysto 88 mln EUR i przewiozła 35,9 mln pasażerów. Jednocześnie znacząco wzrosły przychody: w przeliczeniu na pasażera wydajemy średnio 53 EUR (o 13 procent więcej niż rok temu). O 9 procent w skali roku wzrosła średnia cena biletu (z 30 do 33 EUR), a przychody dodatkowe – aż o 21 procent w skali roku (z 17 do 20 EUR). W komunikacie prasowym czytamy, że coraz więcej pasażerów wybiera usługę pierwszeństwa wejścia na pokład i wybór miejsca w samolocie i jest to związane właśnie z tym.

Jednak najważniejsza jest kwestia związana z opóźnieniem MAX-ów – Ryanair potwierdził, że pierwsze nowe Boeingi 737 otrzyma dopiero jesienią. Ryanair szacuje teraz, że do sezonu letniego 2021 roku otrzyma 55 Boeingów 737 MAX 200 (pierwotnie miał je otrzymać już w tym roku). Czy na pewno?

– Myślę, że ten termin zostanie dotrzymany, ale w przeszłości byliśmy już rozczarowywani z tego powodu – mówi Neil Sorahan, dyrektor finansowy Ryanaira.

Opóźnienie mocno pokrzyżuje wszystkie dalekosiężne plany Ryanaira – pierwotnie irlandzka linia miała osiągnąć w marcu 2024 roku poziom 200 mln obsłużonych pasażerów rocznie. Teraz wiadomo już, że termin ten będzie opóźniony – najpewniej do marca 2026 roku.

– W najlepszym razie opóźniamy plan przewożenia 200 mln pasażerów rocznie o przynajmniej 12 miesięcy, ale najpewniej będą to 24 miesiące – mówi Michael O’Leary.

Linia przypomina też, że z powodu koronawirusa musiała zawiesić część trasy i zamknąć kilka baz operacyjnych w Hiszpanii, Niemczech i Szwecji.

Szansą… koronawirus

Jednocześnie Ryanair widzi szansę na zwiększenie liczby pasażerów i operacji lotniczych w Europie z powodu… szalejącego w Chinach koronawirusa. Przyznał to w rozmowie z Bloombergiem Neil Sorahan – jak stwierdził, podobna sytuacja miała miejsce w 2003 roku. Wówczas, po wybuchu epidemii wirusa SARS, wielu pasażerów zaczęło zmieniać swoje podróżnicze plany i decydowało się na bliższe podróże po Europie.

– Ludzie wtedy decydowali się wyjeżdżać na wakacje bliżej domu. Woleli więc wyjeżdżać do Europy, zamiast wybierać się do Azji czy innych dalekich kierunków – powiedział Sorahan.

źródło: fly4free.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *