Priority boarding bez znaczenia? Lotnisko testuje „nowy” system wpuszczania pasażerów

Nie ma znaczenia jak wcześnie ustawisz się w kolejce do bramki ani to czy wykupiłeś sobie pierwszeństwo wejścia na pokład – o tym, kiedy wejdziesz na pokład zdecyduje obsługa naziemna na lotnisku. Rozwiązanie, które pojawiło się testowo na lotnisku Gatwick może znacząco usprawnić procedurę wchodzenia pasażerów na pokład. W tanich liniach będzie jednak nowością.

Testy prowadzone są dla lotów obsługiwanych przez Airbusy A320, które mają klasyczną konfigurację wąskokadłubowego samolotu, czyli trzy siedzenia po jednej stronie korytarza i trzy po drugiej. Zamiast rozdzielać pasażerów na tych z pierwszeństwem wejścia na pokład i bez albo wpuszczać ich wedle tego jak szybko ustawią się w kolejce, obsługa lotniska Gatwick rozdziela pasażerów według ściśle określonej kolejności.

Najpierw wsiadają osoby, które nie tylko mają miejsca w ostatnich rzędach, ale i załapały się na siedzenie pod oknem. Dopiero później tył samolotu wypełniają pasażerowie z siedzeń środkowych i tych od korytarza. Następnie na pokład wpuszcza się kolejną grupę osób z kolejnych rzędów (idąc od tyłu) wedle tej samej zasady. I tak aż do wypełnienia całej maszyny. Osoby, które siedzą w pierwszych rzędach, pojawią się w samolocie na samym końcu.

Takie rozwiązanie powoduje, że pasażerowie nie blokują sobie nawzajem przejścia i mają swobodny dostęp do swoich siedzeń – osoba spod okna nie musi się przeciskać ani przepraszać pozostałych osób w rzędzie, bo pojawia się na pokładzie jako pierwsza.

Jest jednak wyjątek od tej reguły. Gdy obsługa wie, ze na pokładzie będzie sporo osób z dziećmi, zmieniają taktykę rozsadzania pasażerów. Wtedy kluczowe jest zostawienie dwóch rzędów wolnych pomiędzy tymi, na które wpuszcza się pasażerów. Czyli na pokład wchodzą na przykład osoby z rzędu 16, 13 i 10, a gdy będą już wygodnie siedzieć rusza kolejna tura. I choć jest to rozwiązanie wygodne dla pasażerów, to jak to zwykle bywa – o nich chodzi tutaj najmniej. Najważniejszy jest czas, który może zaoszczędzić zarówno lotnisko jak i linia lotnicza. Według wstępnych szacunków taki system pozwala skrócić czas wymiany pasażerów o 10 proc.

Sam pomysł oczywiście nie jest innowacją, bo od wielu lat sprawdza się w tradycyjnych liniach, głównie tych, które latają na dużych samolotach. Tam wprowadzenie podziału na rzędy jest koniecznością, bo inaczej usadzenie przykładowo 471 pasażerów (w Airbusie A380), trwałoby w nieskończoność. Ale do tej pory tylko sporadycznie był stosowany u niskokosztowych przewoźników.  Teraz linie nie mają wyjścia, bo decyzja idzie z góry – od zarządców lotniska.

Pozostaje tylko pytanie, czy tanie linie lotnicze, które przecież zarabiają na usłudze pierwszeństwa wejścia na pokład, są gotowe – razem z lotniskami – wdrożyć takie rozwiązanie na szeroką skalę i potencjalnie zrezygnować z dodatkowego przychodu? A z drugiej strony warto pamiętać, że dziś kolejka ludzi z pierwszeństwem często jest dłuższa niż tych bez, bo wykupienie takiej opcji pozwala również na zabranie dodatkowego bagażu. Kluczowy może się okazać także czas – linie lotnicze nie bez powodu starają się jak najszybciej przeprowadzić załadunek i wyładunek pasażerów (kolokwialnie mówiąc). Na razie jednak linie wydają się być sceptycznie nastawione do pomysłu.

– To nie jest coś, co chcielibyśmy wdrożyć w naszej linii, ale będziemy współpracować z lotniskiem Gatwick, żeby przeanalizować wyniki tego eksperymentu – przyznał rzecznik easyJeta w rozmowie z The Independent.

źródło: fly4free.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *