Ponad 20 nowych tras z Polski miało właśnie startować! Kiedy i czy w ogóle dojdą do skutku?

Gdyby nie koronawirus, właśnie cieszylibyśmy się mnóstwem nowych tras z polskich lotnisk. Sprawdźmy, które nowości zostały anulowane i kiedy mogą zostać przywrócone.

Gdzieś w tej całej pandemii umknęło nam, że w niedzielę formalnie powinien nastąpić start letniego rozkładu lotów, czyli jeden z ulubionych dni każdego podróżnika. To wtedy linie lotnicze uruchamiają większość nowych tras, wracają sezonowe kierunki do ciepłych krajów, rośnie ruch na lotniskach. Niestety, w tym roku jest inaczej – plany pokrzyżował nam koronawirus, a wszelkie regularne połączenia lotnicze są zamknięte od 15 marca i przynajmniej do 11 kwietnia to się nie zmieni. Jakie trasy miały zostać uruchomione w najbliższych dniach? Ich zestawienie przygotował serwis pasazer.com i wynika z niego, że chodzi o ponad 20 nowych połączeń. Sporo, ale i tak znacznie mniej niż w poprzednich latach: w 2019 roku przewoźnicy otworzyli w tym okresie z naszych lotnisk ponad 50 nowych połączeńpodobnie było w 2018 roku.

Jakie to trasy? Najwięcej “premier” nowych tras na najbliższe dni miał zaplanowane Ryanair (Bydgoszcz- Edynburg , Poznań-Podgorica, Poznań-Lwów, Poznań – Pafos, Modlin- Charków, Modlin – Wiedeń, Modlin – Pafos i Wrocław-Cagliari). W terminie nie dojdzie też do skutku planowana zmasowana ofensywa linii Norwegian, który miał uruchomić aż 8 nowych tras z 4 lotnisk w Polsce – z Poznania, Wrocławia, Szczecina i Gdańska. Najwięcej nowych połączeń miało otrzymać to ostatnie lotnisko – od początku kwietnia norweska linia miała zacząć kursować stąd do Sztokholmu, Goteborga, Trondheim i Kopenhagi.

Hitowymi nowościami z Polski miały też być dwie nowe trasy do Paryż a – połączenie Wizz Aira z Warszawy na lotnisko Paryż-Orly (planowany start w niedzielę 29 marca) oraz nowa trasa Air France z Krakowa na lotnisko Paryż Charles de Gaulle (planowany start w poniedziałek). W zestawieniu brakuje też LOT, który miał w najbliższych dniach zaplanowany start tylko 1 zupełnie nowej trasy – chodzi o połączenie z Warszawy do Ostawy (planowany start 30 marca, ostatecznie przeniesiona na koniec września).

Kiedy i czy w ogóle polecimy na tych trasach?

Oczywiście, nie są to wszystkie nowości, bo w tym roku przewoźnicy mają też kilka tras przewidzianych na kolejne miesiące. I tak – LOT miał w planach uruchomienie kolejnych połączeń do USA, czyli lotów z Warszawy do Waszyngtonu i San Francisco (do stolicy USA pierwszy lot jest zaplanowany 2 czerwca, do San Francisco – od 5 sierpnia

Dużo nowości na czerwiec i lipiec ma też zaplanowany Wizz Air – kilka miesięcy temu przewoźnik zapowiedział uruchomienie właśnie w okresie wakacji kilkunastu nowych tras. Najwięcej z nich miał otrzymać Kraków , ale są też nowości z Gdańska i Warszawy (połączenia do Turku, Bolonii, Madrytu i na Teneryfę).

Czy wszystkie te połączenia bezpowrotnie przepadły? Wszystko zależy oczywiście od tego, w jakim stopniu będzie się rozwijała pandemia koronawirusa. Większość prezesów polskich lotnisk zakłada w tej chwili, że międzynarodowy ruch lotniczy może zostać wznowiony w czerwcu, ale nawet wtedy będzie to wznowienie stopniowe i wielu anonsowanych tras nie zobaczymy w rozkładach.

– W naszych scenariuszach zakładamy obecnie, że ruch pasażerski może zostać przywrócony dopiero w czerwcu. Ponadto prognozujemy, że będzie odbudowywał się powoli, dlatego na dłuższy czas możemy zapomnieć o rekordowych wynikach – mówi w rozmowie z “Rynkiem Lotniczym” Artur Tomasik, prezes GTL, zarządzającego lotniskiem w Katowicach.

Jeszcze bardziej klarowną prognozę ma Grzegorz Bykowski, czyli wiceprezes lotniska w Poznaniu. W rozmowie z “Głosem Wielkopolskim” jasno deklaruje, że lotnisko zanotuje w tym roku przynajmniej 50-procentowy spadek liczby obsłużonych pasażerów. A kiedy jego zdaniem sytuacja zacznie wracać do normy?

– Mamy nadzieję, że pod koniec maja Europa upora się z koronawirusem i zacznie powracać podróżowanie. Zasadniczą kwestią jest jednak to, czy ludzie będą mieli za co podróżować, a na to nie jesteśmy w stanie dziś odpowiedzieć (…) Osobiście uważam, że nasze życie jest obecnie oparte o mobilność, że nie cofniemy się na wcześniejszy etap rozwoju społeczno-gospodarczego. Wierzę, że nie odwrócimy się od podróżowania, choć może ono być inne. W przypadku Wizz Air czy Ryanair dużą rolę będzie odrywała migracja. Osoby, które pracują na stałe za granicą, nadal będą musiały korzystać z lotów. Niewiadomą jest za to turystyka. Nietrudno sobie wyobrazić, że pod dużym znakiem zapytania będą kierunki włoskie i hiszpańskie. Na razie cichym zwycięzcą jest Grecja, którą ominęła pierwsza fala koronawirusa i zapewne to ona będzie głównym kierunkiem odwiedzin przez turystów – mówi Bykowski.

Na razie jest za wcześnie na ostateczne decyzje linii lotniczych dotyczących wznowienia ruchu lotniczego, choć niektóre mniejsze decyzje już zapadły – wiemy na przykład, że nie licząc Poznania, Ryanair definitywnie rezygnuje w tym roku z wakacyjnych lotów z Polski do Zadaru. Jeśli chodzi o inne połączenia, to obecnie większość z nich jest dostępna w systemie rezerwacyjnym Ryanaira od okolic 8-9 maja. Musimy jednak pamiętać, że sam Michael O’Leary twierdzi, że przynajmniej do końca maja nie spodziewa się wznowienia międzynarodowych połączeń pasażerskich na dużą skalę. A jeśli chodzi o powrót lotnictwa do względnej normy, to jest jeszcze jedna przeszkoda.

Linie będą zmniejszać flotę

Jedną sprawą jest to, że nawet po wznowieniu operacji na większą skalę proces ten będzie przebiegał stopniowo. Drugą, że nawet w momencie zwiększenia liczby połączeń, linie muszą się liczyć z małym popytem. I to nie w najbliższych miesiącach, ale w znacznie dłuższej perspektywie. Dlatego niektórzy prezesi już teraz mówią o konieczności zmniejszenia floty samolotów. Rano pisaliśmy o tym w kontekście linii easyJet, której założyciel powiedział kilka lat temu, że po wznowieniu lotów przewoźnik będzie musiał zredukować wielkość floty o 1/4. Nie jest to wcale tak mało, bo flota linii easyJet liczy obecnie 344 samoloty, apo zakończeniu pandemii miałaby się zmniejszyć do 250 maszyn.

Co ciekawe, planów zmniejszenia floty nie ukrywa też Carsten Spohr, czyli prezes grupy Lufthansa.

– Po kryzysie na pewno nie wrócimy do liczby 763 samolotów we flocie, będzie ich znacznie mniej – mówi Spohr w rozmowie ze “Spieglem”.

Obecnie “Lufa” ma uziemionych ponad 700 samolotów i planuje, że z części z nich nie będzie już korzystać. W planach jest m.in. wcześniejsza rezygnacja ze starszych modeli samolotów. Inni przewoźnicy na razie nie zdradzili swoich planów, jednak wydaje się jasne, że przynajmniej w pierwszych miesiącach będą korzystać ze znacznie mniejszej liczby samolotów. To zaś oznacza w najlepszym razie mocno okrojony rozkład lotów.

źródło: fly4eee.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *