Policzyli, na ile naciągają cię w samolocie. Aż boli głowa !

Analitycy wyszukiwarki połączeń Kayak sprawdzili wysokość narzutu na cenę jedzenia i napojów sprzedawanych na pokładzie m.in. w Ryanair i Easyjet.

Raport skupił się na przewoźnikach obecnych na brytyjskim rynku.Badanie objęło także British Airways, Jet2 oraz FlyBe. Ceny produktów spożywczych oferowanych na pokładach tych samolotów porównano z tymi z sieci Tesco, ASDA czy Sainsbury’s. Ceny zawyża się najbardziej na napojach.

Herbata z Jet2 kosztuje 8900 proc. więcej niż w supermarkecie (2,7 funta zamiast 3 pensów). Kawa w tej samej linii ma narzut 1321 proc. Pół litra wody w plastikowej butelce w Ryanairze kosztuje 644 proc. ceny ze sklepu (2,68 funta zamiast 36 pensów), Cola czy Pepsi na Jet2 aż 505 proc. ceny sklepowej (2,3 funta zamiast 38 pensów). Muffinki w EasyJet sprzedawane są po cenie równej 900 proc. tej ze sklepu (2,5 funta zamiast 25 pensów). Batoniki wyceniono na 260 proc. wartości w supermarkecie (1,8 funta zamiast 50 pensów).

Siedząc w samolocie znajdujemy się nieco na łasce przewoźnika i załogi, dlatego linie lotnicze pozwalają sobie na takie ceny i uchodzi im to bez problemów. Nasz raport pokazuje, jak dużo można zaoszczędzić zabierając ze sobą przekąski z domu – mówi Neil Cartwright, ekspert od turystyki w kayak.co.uk.

Pomijając generalnie wysokie narzuty, w ostatnich latach pokładowe ceny też wzrosły. Kayak ostatni raz podobny raport robił w 2016 roku. W tym czasie np. w Ryanairze cena zupy, herbaty czy kawy wzrosła z 2,34 funta do 2,68.

Zapewnianie jedzenia i napojów na pokładzie samolotu wiąże się z kosztami logistycznymi, jak załadunek i kontrola bezpieczeństwa, którym zwykłe sklepy nie podlegają. Te czynniki czynią ceny wyższymi – odpiera zarzuty rzeczniczka EasyJet.

Jej odpowiednik z Ryanaira skomentował, że jeżeli tylko chcą, pasażerowie mogą zabierać jedzenie z domu.

źródło www.o2.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *