Planujesz tegoroczne wakacje? Trzymaj się kilku zasad, a nie stracisz pieniędzy i czasu

Darmowa anulacja noclegu, elastyczne taryfy – możliwe, że planując tegoroczne wakacje czasem trzeba będzie wydać trochę więcej, żeby ostatecznie zaoszczędzić. Do tego przyjdzie nam odrzucić część starych, dobrych przyzwyczajeń, ale w zamian możemy nie stracić czasu, pieniędzy ani nerwów.

Prawdopodobnie tak samo jak my, chcielibyście już móc jechać na jakieś wakacje. Móc coś zaplanować, kupić jakieś bilety, zarezerwować sobie noclegi czy przynajmniej zaplanować, dokąd chcielibyście się wybrać. A mimo tego ciągle czekacie i czekacie, i czekacie…

Wiemy i rozumiemy, że macie mnóstwo pytań i jeszcze więcej wątpliwości. Często takich na które ani my, ani właściwie nikt nie zna odpowiedzi. Czy i kiedy zostanie zniesiony obowiązek kwarantanny po powrocie do Polski? Czy i kiedy wróci ruch lotniczy? Czy mogę kupować bilety na wrzesień? A czy mogę na październik? Czy jeśli zarezerwuje pobyt w lipcu w hotelu z basenem, to będę mógł się w nim wykąpać? Niestety, przyszłość podróży – nawet tych w przeciągu najbliższych tygodni to jedno wielkie wróżenie z fusów.

Nikt wam nie powie konkretnie „jedź” albo „nie jedź”, „kupuj” albo „wstrzymaj się”. Ale możemy Wam podpowiedzieć, jakie wdrożyć zasady, jak się przygotować i co zrobić, żeby zminimalizować wszelkie ryzyko utraty pieniędzy i czasu. Trzymajcie się tych kilku zasad, bo mogą wiele ułatwić!

1. Bez darmowej anulacji ani rusz

W czasach podróżniczej niepewności to pierwsza i najważniejsza zasada, jakiej powinniście się trzymać, jeśli lubicie swoje pieniądze i nie chcecie ich tracić. Darmowa anulacja noclegu to podstawa, od której powinniście zaczynać. Wiemy, że często bez tej opcji jest taniej, że wielu z was omija ją świadomie, żeby zaoszczędzić (no bo przecież na pewno pojadę!), ale tym razem oszczędnością może być właśnie dopłacenie niewielkiej kwoty, żeby zapewnić sobie elastyczność czy rezygnację bez konsekwencji. Czasy mamy nieprzewidywalne i wielu z nas w marcu wydawało się, że ta cała koronawirusowa blokada nie może przecież trwać kilku miesięcy. A jednak trwa. Każdy kraj będzie się otwierał w swoim tempie i na swoich zasadach. Elastyczność może się okazać kluczowa.

2. Wyjazd zorganizowany? Dokładnie sprawdź warunki

Umowy z biurami podróży na pewno nieco się zmienią w obecnej sytuacji. Przeczytaj więc dokładnie, co podpisujesz i przede wszystkim skup się na punkcie dotyczącym rezygnacji z wyjazdu oraz jego ewentualnego przełożenia. Co się stanie, jeśli to Ty nie będziesz chciał jechać? Ile procent wartości wyjazdu potrąci biuro? Do kiedy masz czas na decyzję? Czy można wykupić jakieś ubezpieczenie, które Cię przed tym ochroni? A co, jeśli to biuro odwoła wyjazd? Czy zwróci ci pieniądze, przeniesie wyjazd czy np. da voucher do wykorzystania w przyszłości? Warto to wiedzieć, bo może się okazać, że nieświadomie zgodzisz się na zamrożenie niemałej kwoty. A nie każdy może sobie na to pozwolić.

Wszystkie te rzeczy muszą być konkretnie określone w umowie. Jeśli masz jakieś wątpliwości, nie wstydź się pytać. Jeśli umowa jest długa i skomplikowana, daj sobie czas na jej skrupulatne przeczytanie. I choć polecamy to nie tylko w czasach koronawirusa, to teraz warto przywiązywać do tego jeszcze większą wagę, bo jednak o wiele częściej będziemy chcieli zmienić plany.

3. Elastyczne taryfy mogą cię uratować

Bardziej rozbudowane, a co za tym idzie zazwyczaj droższe taryfy w liniach lotniczych to coś, co do tej pory omijałeś razem z szyderczym wyrazem twarzy, bo przecież najważniejsze jest, żeby latać jak najtaniej? Rozumiemy to! Ale podobnie jak w przypadku rezygnacji z darmowego odwołania rezerwacji hotelu, tak i z liniami lotniczymi trzeba teraz postępować trochę inaczej.

Lepiej dopłacić parę groszy i wykupić bilet w taryfie, która pozwala wam na zmianę podróżniczych planów, przesunięcie terminu, zmianę nazwiska pasażera czy nawet zwrot biletu. Albo – jeśli przewoźnik oferuję taką usługę – możemy wykupić dodatkowe ubezpieczenie na wypadek odwołania lotu. Gdy ryzyko jest duże, takie rzeczy nie są zbędną fanaberią, a coraz częściej sensownym zabezpieczeniem.

4. Śledź informacje i reaguj na bieżąco

Terminów wznowienia ruchu lotniczego w Polsce poznaliśmy już przynajmniej kilka. Podobnie zresztą jak otwarcia granic. A mimo to żaden nie jest pewny na 100 procent. Wciąż nie wiadomo też, kiedy i czy zostanie zniesiona obowiązkowa kwarantanna. Inne kraje też, co chwile zmieniają decyzje, luzują luz zaostrzają obostrzenia, wprowadzają obowiązkowe „świadectwa zdrowia” lub kombinują po swojemu.

Plotek i niesprawdzonych informacji jest cały stos. I żywe reagowanie na każdą z nich nie ma żadnego sensu. Nie odwołuj sam lotu tylko dlatego, że wydaje ci się, że nie polecisz. Nie odwołuj wyjazdu, który masz za kilka tygodni, bo nikt nie wie, co będzie za kilka tygodni. W miarę możliwości czekaj na oficjalne obwieszczenia i dopiero na ich podstawie podejmuj istotne decyzje. I nie, kuzynka siostry koleżanki, która pracuje w ministerstwie czegośtam, to wciąż nie jest wiarygodne źródło.

Śledź informacje, które są dostępne w sprawdzonych miejscach – na stronie Straży Granicznej, WHO, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Państwowego Inspektoratu Sanitarnego czy Ministerstwa Zdrowia. Tylko tam znajdziesz bieżące informacje, które mają 100-procentowe przełożenie na rzeczywistość. Regularnie czytaj komunikaty linii lotniczej, loguj się do swoich rezerwacji i sprawdzaj skrzynkę pocztową. W razie potrzeby, bądź w kontakcie z hotelem, sprawdzaj, co już jest otwarte, a co dopiero można będzie robić za jakiś czas.

Nie działaj pochopnie, bo na przykład dobrowolna anulacja swojej rezerwacji zanim zrobi to linia, może cię sporo kosztować! A gdy zrobi to przewoźnik, odzyskasz wszystkie pieniądze albo w gorszym wypadku dostaniesz voucher na przyszłe podróże.

5. Planuj tak, jakby miało się nie udać absolutnie WSZYSTKO

Pewnie wielu z Was – tak jak i ja – jest podróżniczymi optymistami absolutnymi. Coś tam niby jest zaplanowane, coś tam porezerwowane, ale generalnie dużo zostawiam sobie miejsca na spontaniczność i najlepszą metodę podróżowania, czyli „jakośtobędzieizm”, bo niby dlaczego ma się nie udać? I zawsze jakoś jest. Zawsze dużo się udaje „samo”, zawsze nawet te nie do końca sprawdzone rzeczy wychodzą. Ale czas okołokoronawirusowy to czas na zmianę nawet tych przyzwyczajeń, które zwykle zapewniały nam najfajniejsze wrażenia.

To czas na skrupulatne przygotowanie nie tylko planu A, ale i planu B i C – tak na wszelki wypadek. Teraz to moment, w którym nie wypalić może absolutnie wszystko na raz albo każdy element z osobna. A to wam zamkną atrakcję turystyczną tuż przed przyjazdem, a to jednak nie wznowią lotów, a to hotel odwoła rezerwacje, bo ma tak małe obłożenie, że mu się nie opłaca, a to się okaże, że niby już można jechać, ale w sumie nie ma po co, bo wszędzie dookoła wszystko zamknięte na cztery spusty.

Chcecie być na to przygotowani? To planujcie tak, jak w tytule tego akapitu – jakby absolutnie każdy element mógł się wysypać. I szukajcie dla nich alternatywy. A przy okazji najlepiej też dla całego wyjazdu. Bo jak się okaże, że dalej żadnych biletów nie można wykorzystać, a urlop już klepnięty i nieodwoływalny, to żeby chociaż było coś pod ręką. Jakiś plan w okolicy, który sprawi, że nie przepłaczecie całego urlopu przytulając się do swojego plecaka i paszportu. Miejcie na oku miejsca, do których można wyjechać spontanicznie, niemal z dnia na dzień – jakąś agroturystykę, zaprzyjaźniony pensjonat, mały domek do wynajęcia. A nawet jak się okaże, że w okolicy nie ma żadnych atrakcji to nie wierzę, że nie macie książkowej czy serialowej kupki wstydu do nadrobienia. Lepsze to niż siedzenie w domu!

źródło: tanie-loty.com.pl

Admin Zetolot.pl

Założyciel portalu Zetolot.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *