Linie lotnicze stają się bydłowozami: koniec wygód, a taniej nie będzie. „Pasażerowie się buntują”

Mniej za bilety już nie zapłacimy, a z komfortem lotu będzie tylko gorzej – takim zdaniem można podsumować to, co dzieje się ostatnio w branży lotniczej. Niskokosztowi przewoźnicy w rodzaju Ryanaira czy Wizzaira sprowadzili już ceny do minimalnego poziomu, a koszty prowadzenia biznesu pozostają niemałe. Co dalej? Cięcia na komforcie podróżowania.

Kwiecień 2018 – firma Aviointeriors przedstawia przełomową konstrukcję – fotele lotnicze, które pomogą zwiększyć pojemność samolotu o 20 proc. Gdzie jest haczyk? Ano oczywiście w wygodzie podróżowania. Fotele zaprezentowane na targach Aircraft Interiors Expo w Hamburgu trudno nazwać bowiem miejscami do siedzenia. Kształtem przypominają bardziej siodło, a podróżowanie na nich będzie, pod względem wygody, przypominać zapewne opieranie się o barierkę na lotniskowej poczekalni.

Jak linie lotnicze tną koszty?
Taka idea to woda na młyn linii niskokosztowych. Największym fanem dziwnych pomysłów jest zdecydowanie ekscentryczny szef Ryanaira Michaela O’Leary. Irlandczyk co chwilę wypuszcza balony próbne, testując jak jego pomysły zostaną odebrane przez środowisko i samych klientów. Podczas konferencji prasowych dziennikarze mieli już okazje usłyszeć o ograniczeniu liczby pilotów w kokpicie do jednego (drugi wszak siedzi i nic nie robi, prawda?), a także wprowadzeniu opłat za toalety i sprzedaży miejsc stojących. – To cholerne autobusy ze skrzydłami – rzucił uwagę o współczesnych samolotach.

W sukurs przyszedł mu niedawno szef linii Viva Colombia, który uznał, że fotele można w ogóle wyrzucić. – Jestem zainteresowany wszystkim, co pomoże ograniczyć koszty – zadeklarował.

pół biedy, gdyby takie praktyki pociągały tylko linie bazujące na atrakcyjnych cenach. Koszty tną również marki premium. Singapure Airlines wprowadził np. program 56 ruchów, które mają mu pozwolić na zaoszczędzenie pieniędzy. Położono w nim nacisk na zwiększenie stopnia samoobsługi klientów.

źródło innpoland.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *