Lekarz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego ma uszkodzony wzrok. Ktoś strzelił wiązką lasera

Stołeczna policja bada sprawę oślepienia laserem jednego z lekarzy, który znajdował się na pokładzie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mężczyzna ma uszkodzony wzrok.

Jak informuje serwis tvnwarszawa.pl, ktoś strzelał wiązką światła w kierunku lecącego śmigłowca LPR. Ucierpiał lekarz, który znajdował się na pokładzie – ma uszkodzoną siatkówkę i musi nosić ciemne okulary. Poszkodowanym jest Mariusz Mioduski. – Poczułem w oczach błysk, pojawił się efekt powidoku, więc widziałem po prostu w oczach światło i na krótki moment byłem zupełnie oślepiony – opowiada. Załoga twierdzi, że sprawca doskonale wiedział, co robi i celowo kierował wiązkę zielonego lasera w kierunku kabiny śmigłowca, wracającego wówczas z jednej z akcji.

Konsekwencje są poważne. Lekarz ma uszkodzoną siatkówkę i problemy ze wzrokiem, które póki co wykluczają go z pracy w zawodzie. Nie będzie mógł prowadzić dyżurów w pogotowiu. Warszawska policja aktualnie bada sprawę.

Zielona wiązka lasera dużej mocy padając na twarz człowieka, potrzebuje od 10 do 60 sekund, aby trwale uszkodzić wzrok. Wiązka laserowego światła może chwilowo oślepić pilotów i utrudnić lądowanie, stanowi to zagrożenie dla pasażerów. Sprawcy najczęściej używają dostępnych na rynku tanich urządzeń emitujących wiązkę laserową w kolorze czerwonym albo zielonym.

Proceder oślepiania załóg statków powietrznych rozpoczął się w USA. Zarówno tam, jak i w Polsce trudno złapać sprawców. Jednak w USA osoby przyłapane na celowaniu laserem w samoloty i śmigłowce są traktowane niemal jak terroryści.

(TVN Warszawa .PAP/Onet.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *