Efekty koronawirusa: Linie uziemiają A380 i latają… pustymi samolotami! Absurd, ale konieczny

Jako pierwsza największe samoloty świata ma uziemić Lufthansa, przygotowuje się do tego też Qantas. Ale koronawirus powoduje też bardziej absurdalne sytuacje, jak np. Powrót słynnych “lotów duchów”, gdzie linie lotnicze latają pustymi samolotami, by nie tracić cennych lotniskowych slotów.

W zeszłym tygodniu Lufthansa zapowiedziała, że w marcu zredukuje liczbę swoich operacji lotniczych o 25 procent – na liście odwołanych połączeń znalazły się zarówno trasy dalekie jak i bliskie, w tym z Polski (na przykład zawieszona do 29 marca trasa Katowice-Monachium). Teraz jednak okazuje się, że cięcia spowodowane drastycznym spadkiem zainteresowani podróżami lotniczymi mogą być jeszcze większe – “Lufa” zapowiedziała bowiem, że może zmniejszyć swoje oferowanie nawet o 50 procent, a przy okazji… uziemić wszystkie 14 Airbusów A380, które linia ma w swojej flocie.

Powód tej decyzji jest jasny: mniejsze zainteresowanie dalekimi podróżami sprawia, że linia wystawi na dalekie trasy mniejsze samoloty, a stacjonujące we Frankfurcie i Monachium superjumbo będą uziemione.

Wszystko wskazuje na to, że kolejną linią, która z powodu koronawirusa uziemi swoje A380 będzie australijski Qantas. Przewoźnik, który ma 12 tego typu samolotów, używa ich na takich trasach jak Sydney-Los Anges, Sydney-Singapur-Londyn, Sydney-Dallas i Melbourne-Los Angeles. Australijska linia nie wydała jeszcze w tej sprawie żadnego komunikatu, ale serwis Simple Flying powołując się na nieoficjalne źródła, informuje, że przewoźnik także przygotowuje się do uziemienia przynajmniej 6 tego typu maszyn.

Wracają “ghost flights”

Innym niespodziewanym elementem związanym z epidemią koronawirusa jest powrót tzw. “ghost flights”, czyli lotów pustymi samolotami tylko po to, aby utrzymać cenne lotniskowe sloty. Przykład? W zeszłym tygodniu linia Biritish Airways wykonała 2 loty pustymi samolotami z Heathrow na… inne londyńskie lotnisko, czyli Gatwick. Loty były wykonywane Airbusami A320, każdy z nich trwał po ok. 25 minut. A jak donosi brytyjski “Times”, takich lotów jest w ostatnich tygodniach zdecydowanie więcej, choć nie padają nazwy żadnych innych linii lotniczych. Jest to związane z dość absurdalną polityką przydzielania slotów na lotniskach, gdzie jedną z podstawowych reguł jest “use it or lose it”, czyli w wolnym tłumaczeniu: jeśli nie używasz swojego slota, to po prostu go tracisz. Tymczasem, jak pisaliśmy w piątek na naszych łamach, są to niezwykle cenne aktywa, często warte nawet ponad 100 mln zł za jedną parę praw na start i lądowanie dziennie. Z tego powodu, choć linie zawieszają i odwołują połączenia, nie chcą tracić praw do ich wykonywania w przyszłości, zwłaszcza na tych największych i najbardziej zatłoczonych lotniskach.

Przewoźnicy apelują zresztą do firm koordynujących przydzielanie slotów o zawieszenie obecnych reguł ze względu na wyjątkowe okoliczności. Shia Weiss, prezes linii Virgin Atlantic przypomina, że reguły przydzielania slotów były już w przeszłości zawieszane w takich przypadkach, np. po zamachach z 11 września lub w wypadku epidemii SARS. Czy teraz będzie podobnie? Z pewnością taka zmiana polityki przydałaby się, bo takie puste przeloty nie służą nikomu – linie lotnicze tracą na tym pieniądze, nie wspominając już o emisji szkodliwych substancji, które w tym przypadku są wyjątkowo bezsensowne.

źródło: fly4free.pl

Admin Zetolot.pl

Założyciel portalu Zetolot.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *