3 nowe trasy Ryanaira i powrót Lufthansy! Największe linie Europy powolutku wracają do latania

Ale zanim zaczniecie się cieszyć: wracają naprawdę powolutku. Czy to początek powrotu największych linii Europy do dużego latania? Chyba tylko w przypadku Lufthansy, Ryanair przyznaje, że nie spodziewa się wielu pasażerów na nowych trasach.

Irlandzka linia pod koniec marca uziemiła praktycznie wszystkie swoje samoloty i zawiesiła 99 procent swoich tras. Linia zostawiła tylko 17 połączeń, głównie z Irlandii i Wielkiej Brytanii. Efekt? W kwietniu irlandzki przewoźnik przewiózł niewiele ponad 40 tysięcy pasażerów i już zapowiedział, że w maju będzie podobnie. Dlatego dużym zaskoczeniem jest piątkowa informacja o uruchomieniu przez Ryanaira 3 tras: są to połączenia z Londynu Stansted do Sofii, Bukaresztu i Porto. Dwie pierwsze trasy będą realizowane po 3 razy w tygodniu od 15 maja. Z kolei połączenie do Porto zostanie uruchomione 22 maja i według planu ma być realizowane codziennie. Czy to powód do radości?

Trochę tak, ale czytając komunikat prasowy Ryanair można mieć co do tego poważne wątpliwości.

– Jesteśmy zadowoleni, dodając te trasy do siatki lotniska Londyn Stansted, ponieważ współpracujemy z rządami krajów UE, aby utrzymać minimalny poziom połączeń lotniczych (…), choć liczba pasażerów na tych trasach z pewnością będzie bardzo niska – czytamy w komunikacie prasowym Ryanaira, który prawdopodobnie jeszcze dłuższy czas nie pojawi się w Polsce.

W poniedziałek na łamach Fly4free.pl pisaliśmy, że operujący w ramach Ryanaira w Polsce Buzz zaczął zwolnienia pilotów i załóg pokładowych i nie ma wielkiej wiary w to, że loty zostaną wznowione w czerwcu. Po kilku dniach te słowa znalazły potwierdzenie: z systemu rezerwacyjnego Ryanaira zniknęły połączenia, które linia miała realizować z Polski w czerwcu – obecnie znajdują się one w systemie od początku lipca.

Lufthansa wraca do latania

Tyle u Ryanaira, a co u Lufthansy? Niemiecki gigant (linie z całej grupy w 2019 roku obsłużyły 145,2 mln pasażerów) ma obecnie inne problemy na głowie niż latanie: dyskutuje bowiem z niemieckim rządem gigantyczną pomoc publiczną wynoszącą aż 9 mld EUR. Negocjacje są trudne, bo rząd chce w zamian za pieniądze przejąć 25 proc. udziałów w niemieckiej linii. Na to z kolei nie chce się zgodzić prezes Lufthansy Carsten Spohr, który w odpowiedzi zagroził… ogłoszeniem upadłości linii. Wszystko to w momencie, gdy “Lufa” i inne spółki z jej grupy uziemiły ponad 700 samolotów i realizują skromny rozkład lotów repatriacyjnych, pod względem liczby lotów podobny do tego z… 1955 roku!

W czerwcu to wszystko ma się jednak zmienić, gdyż Lufthansa ogłosiła właśnie, że planuje rozbudować siatkę połączeń i zacząć znów latać. Oczywiście, wciąż nie będzie to wielka skala, ale w porównaniu do ostatnich tygodni wzrost będzie znaczący. Lufthansa planuje bowiem podwoić liczbę samolotów wykonujących loty z 80 do 160 maszyn, które będą latały aż do 106 kierunków, przede wszystkim w Europie, ale nie tylko. Na szczegóły będziemy musieli poczekać do przyszłego tygodnia, na razie przewoźnik poinformował jedynie, że planuje latać do miejsc wakacyjnych takich jak Majorka, wyspa Sylt czy Kreta.

– Wiemy, że wszyscy tęsknią za podróżowaniem i chcą do niego wrócić. Zachowując wszelkie środki ostrożności, dajemy pasażerom możliwość ponownego doświadczenia czegoś, co przez dłuższy czas leżało poza ich zasięgiem – mówi cytowany w komunikacie Harry Hohmeister, członek zarządu Lufthansy.

Kto jeszcze zwiększy liczbę lotów?

O przewoźnikach, którzy planują powiększyć swoje siatki, pisaliśmy kilka dni temu. Znajduje się wśród nich m.in. linia Qatar Airways. Inną linią, która może zwiększyć swoje oferowanie jest “nowa” Alitalia, która po ponownej renacjonalizacji i zasileniu przez rząd kwotą 3 mld EUR ma w czerwcu zacząć wszystko od nowa. Swoją drogą: konia z rzędem temu, kto zgadnie, który to już ponowny start włoskiego flagowego przewoźnika. W każdym razie na papierze wszystko wygląda dobrze: linia ma dysponować flotą 90 samolotów, choć w pierwszych miesiącach z uwagi na niewielkie zainteresowanie, będzie korzystała góra z kilkunastu, aby jesienią zwiększyć flotę do 40-50 maszyn. Najprawdopodobniej Alitalia skupi się na rozwoju na 2 lotniskach: Rzym Fiumicino i Mediolan Linate.

Jak widzimy, linie lotnicze w Europie dość ostrożnie podchodzą do rozwoju swoich siatek połączeń. Wiedzą bowiem, jak trudno jest odzyskać rentowność w sytuacji pandemii koronawirusa, gdy zainteresowanie podróżami spadło w pewnym momencie praktycznie do zera.

źródło: fly4free.pl

Admin Zetolot.pl

Założyciel portalu Zetolot.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *